czwartek, 13 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 7 września 1940 (9)


Priorytet wysoki: lotniska
Średni: porty, zakłady przemysłowe
Niski: radary i miasta

8 rano to w tej partii ulubiona pora Niemców. Wykrywam 7 grup lecących na port Dover. Jestem w stanie odpowiedzieć 6 dywizjonami i robię to mając nadzieję, że tylko połowa niemieckich sił to myśliwce i że szanse na zwycięstwo są realne. I rzeczywiście, skład nalotu okazuje się następujący: 2 grupy myśliwców Bf-109 polujących na RAF, 1 grupa myśliwców pozostająca na kanałem, 2 kolejne grupy w bliskiej eskorcie bombowców: grup złożonych z Dornierów-17 i Heinkli-111. Te posłane 6 dywizjonów RAF-u nie zostawia Niemcom żadnych szans, najpierw rozbijam myśliwce, potem przechwytuję bombowce i w przeciągającej się walce powietrznej całe zgrupowanie zostaje pokonane, a każda z niemieckich grup przetrzebiona – poza tymi, którzy patrolowali kanał.

Niestety, w tym samym czasie odbywa się inny nalot w tym samym sektorze – na fabryki w Rochester. Niemców jest dużo – 4 grupy Bf-109, 3 grupy Bf-110 i 2 grupy He-111, a ja zaangażowałem większość do walki nad Dover, więc postanawiam przepuścić to zgrupowanie. Bombardowanie nie przynosi wielkich zniszczeń.
Dorniery 17, chyba ostrzeliwane
O tej samej porze Niemcy rozpoczęli też nalot na lotnisko Kenley, wykrycie mówi o 8 grupach. Waham się chwilę, ale posyłam na nie 4 dywizjony licząc, że wypadki potoczą się tak jak nad Dover. Problem w tym, że nie mam tam żadnych Spitfire`ów, a niemiecka osłona okazuje się silna: 4 grupy Bf-109 pilnujace 3 grup He-111 (+1 grupa myśliwców nad kanałem). Przegrywam, tracę sporo Hurricane`ów, a Kenley zostaje zbombardowane.

O 10 nalot na Hornchurch. Wykrycie podaje dokładne siły wroga: 2 grupy Bf-109, 3 grupy Ju-88 i dodatkowo po jednej grupie myśliwców w bliskiej eskorcie i nad kanałem. Przy wsparciu artylerii przeciwlotniczej moje Hurricane`y (tylko je mogę zaangażować że względu na to, ze Spitfire`y mam na lotnisku po walce nad Dover) rozbijają Niemców, ale nie w całości. Nieliczne Junkersy-88 dają radę zrzucić bomby na Hornchurch. Na szczęście żadna z nich nie pada na lotnisko.

Nastaje chwila oddechu. Mam czas na reorganizację sił, bo następny nalot wypadł na lotnisko w Debden dopiero o godzinie 14. Duży rajd – nic więcej nie wiem. Z uśmiechem na ustach posyłam 10 dywizjonów i mówię Szkopom “szach mat”. Sprawdzam, co tam leci, co szykują. Okazuje się, że to fałszywy alarm. Posłałem większość okolicznych sił RAF-u oczyszczając niebo w innych miejscach z osłony. Pora sprawdzić, kiedy i gdzie odbędzie się następny nalot, bo wygląda to bardzo niedobrze...
Hurricane`y
Szczęście początkującego. Dopiero o 18 i daleko na Portsmouth radar wykrywa 1 grupę. Tak Niemcy chcą zakończyć dzień. Posyłam 4 dywizjony dla pewności. Bf-110 ponoszą ciężkie straty zanim doleciały do wybrzeży... Ale to nie koniec dnia: jeszcze nalot na Hornchurch, mam dokładne dane: na moich będą polować 3 grupy Bf-109, a centrum stanowią 2 grupy Ju-88 osłaniane przez Bf-110. Po chwili namysłu podrywam z lotniska 3 dywizjony Spitfire`ów. Będzie równa walka, której planowałem już unikać, ale skoro mam te samoloty na lotnisku i mam choć czas, by je z niego podnieść, to tak robię. Niestety, okazuje się “na miejscu”, że wykrycie nie było dość dokładne i niemieckich myśliwców jest więcej. Przewaga Niemców doprowadza do poważnych strat RAF-u, co boli, bo dzień był niezły i kończyłem go w dobrym humorze. Co gorsza, Junkersy nadlatują nad lotnisko i zrzucają bomby wybuchowe. Na szczęście nie spadają one na lotnisko... Morda piszącego te słowa śmieje się, już zamierzam przejść do fazy kończącej dzień, kiedy to spostrzegam na “pożegnalnej” karcie bombardowań informację, że o tej samej porze, na to samo miejsce przeprowadzana jest od razu druga fala nalotu. Ech.. Kolejna ekipa Szkopów pastwi się nad lotniskiem, nie mam co im przeciwstawić. Tym razem bomby spadają tam gdzie mają spaść.

Tak wygląda hangar lotniska Middle Wallop po nalocie
Najzabawniejsze jest to, że lotnisko w Hornchurch pozostaje gotowe do użycia. Nie miałem jak dotąd nawet raz wyłączonego lotniska z gry. Nie wiem, na ile to jest wiarygodne i czy czasem nie ma tutaj w grze jakiegoś błędu. Argumenty, które trzeba wziąć pod uwagę, są nastepujące: widzę po zdjęciach, że były to lotniska polowe, więc rzeczywiście o wyłączeniu pasa startowego z użycia można mówić dopiero wtedy, gdyby się dokumentnie zaorało całe pole bombami. Z drugiej strony nie chodzi tylko o pas startowy, także o hangary, gdzie przeprowadzana jest naprawa maszyn, miejsca, gdzie przechowywane są zbiorniki z paliwem, amunicja itd. Gra pokazuje, że niemieckie siły bombowe nie miały możliwości, by przeprowadzić tak niszczące bombardowania, jakich od nich oczekiwano.
W czasie rozgrywki wygląda to więc tak, że niemiecki cel: lotnisko, o ile nie ma się na nim samolotów – a łatwo do tego doprowadzić – jest dobrą wiadomością dla grającego. Myślę, że mimo wszystko nie tak to powinno wyglądać. Szkody nie są wielkie. Jedyne, co może się zdarzyć, to wyłączenie lotniska z gry na cały dzień, ale nawet wówczas efekt byłby jedynie taki, że samoloty z tego lotniska mogą być angażowane do walki tylko we własnym sektorze, nie mogą wspierać innych. Nie jest to coś strasznego.

Punkty zwycięstwa: 7 dla Anglików
Rezerwy angielskie: Spitfire 21, Hurricane 23, piloci 2 (przy czym ciągle 3 dywizjony obsadzone świeżakami)
Rezerwy niemieckie: myśliwce 2, bombowce 19, punkty wyczerpania Luftwaffe: 2

W kąciku historycznym amatora z oślej ławki mogę dodać kilka słów na temat bombardowań lotnisk, bo data 7 września 1940 roku jest z tym częściowo powiązana. Od nalotu odwetowego na Berlin z 25 sierpnia upłynęło trochę czasu. Przed tym bombardowaniem w niemieckich komunikatach propagandowych – a i zapewne w przekonaniu wielu nazistowskich koryfeuszy – RAF był już na kolanach. To, że w ogóle dokonano tego bombardowania w tak trudnym dla angielskich sił lotniczych czasie, musiało wprawić niemieckie dowództwo w zakłopotanie; dało też pewnie do myślenia samym Berlińczykom. 4 września Hitler wygłosił mowę potępiającą ten nalot i ostrzegł, że Luftwaffe w odwecie również może zrzucać bomby na cywilów i niszczyć miasta. Jak dotąd Niemcy skupiali się głównie na lotniskach. Do końca sierpnia 1940 roku Biggin Hill było częściowo wyłączone, a w parę dni później nieczynne “do odwołania”, podobnie jak Eastchurch. Hornchurch i Debden były poważnie uszkodzone. Ciężka sytuacja była też na innych lotniskach. Był to w ogóle jeden z najtrudniejszych momentów RAF-u, zbliżającego się do punktu, w którym musiałby przenieść siły na lotniska w głąb kraju.
Centrum Londynu 7 września 1940

Pogróżki, że Luftwaffe, zamiast lotnisk, zacznie bombardować miasta, musiały być przyjęte z nadzieją przez Churchilla i sztab Fighter Command. W nadchodzących dniach Bomber Command urządza kolejny rajd na Berlin. W nocy miasto “odwiedza” 85 bombowców RAF-u. 7 września Niemcy w odpowiedzi zmieniają taktykę, dając RAF-owi czas na przywrócenie lotnisk do używalności. Płacą za to Londyńczycy. W ciągu dnia około 600 samolotów atakuje Londyn. W nocy przylatuje kolejne 300.

John Beard z 249 dywizjonu RAF-u, na widok niemieckich samolotów wyłaniających się z chmur i lecących w kilku warstwach i falami w stronę Londynu, powiedział, że “był to widok piękny i przerażający”.
Heinkel 111 nad Londynem 7 września 1940

Brak komentarzy: