niedziela, 9 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 5 września 1940 (8)

Wysoki priorytet: lotniska
Średni: zakłady przemysłowe, porty
Niski: miasta, radary

Zastanawiałem się dzisiaj, co zrobić, by zacząć wygrywać, czyli eliminować Luftwaffe ponad możliwości jej odnawiania. Póki co wymiana ciosów jest bardzo równa i choć nie jestem już zagrożony porażką, to nie widzę też, bym sam zagrażał Niemcom. Jak tak dalej pójdzie, gra zakończy się remisem. Postanowiłem od tego dnia atakować wielką siłą wszystkie małe rajdy, a puszczać każdy, w ataku na który i tak nie zdołałbym uzyskać co najmniej dużej przewagi. Wymiana 1:1 i zakłócanie nalotów przestają mnie interesować. No chyba że byłby to nalot na radar – te zamierzam zawsze próbować zakłócać.

O 8 rano wykrywam nalot na lotnisko w Middle Wallop. 3 grupy Bf-109, 2 grupy He-111 dodatkowo wzmocnione 1 grupą Bf-109 w bliskiej eskorcie i kolejną grupą myśliwców osłaniających drogę powrotną nad kanałem. Idealna ekipa do przetestowania nowej taktyki. Wysyłam komitet powitalny – 3 dywizjony Hurricane`ów i 3 dywizjony Spitfire`ów, będzie wesoło. Rozbijam Messerschmitty, ale ponoszę duże straty. Pora na bombowce. Ten pojedynek jest trudniejszy, strąconych zostaje wiele maszyn. Nie podoba mi się to. Do lotniska dolatują niedobitki He-111 i zrzucają bomby, na szczęście niecelnie. Na Szkopów zawsze można liczyć.

Godzina 10 – nalot na Northolt, ponownie mam dokładne dane: 2 grupy Bf-109, 2 grupy Do-17 osłaniane przez 2 grupy Bf-110, a nad kanałem 1 grupa Bf-109. Znowu idealna ekipa do testu; nie zraziłem się sieczką nad Middle Wallop i próbuję jeszcze raz. Montuję eskadrę 4 dywizjonów Spitfire`ów i 3 Hurricane`ów i niech se Szkopy radzą. Pojedynek przynosi oczekiwane efekty – co prawda ciągle sporym kosztem, ale straty Niemców są o wiele wyższe. Nad Northolt dolatuje grupa Bf-110, która zdołała zbombardować hangary lotniska. Spływa to po mnie jak po kaczce, bo jeśli nie przyłapano żadnych samolotów na ziemi, to bombardowania lotnisk dają Niemcom niewiele.
Ekipa Szkopów lecąca na Biggin Hill
Godzina 12 – nalot na Biggin Hill. Podrywam samoloty, ale puszczam Niemców, bo jest ich za dużo (14 grup), a ja miałbym tylko 3 dywizjony. Nad puste lotnisko dolatuje 5 grup bombowców złożonych z Do-17, Ju-88 i He-111. Uszkodzenia są duże, ale obiekt pozostaje w użyciu...

Godzina 14 – wykrywam 6 grup lecących na lotnisko Debden. Zgodnie z nowoprzyjętą taktyką wysyłam na nie przeważające siły i rozbijam w całości. Ten rajd to chyba największa klęska Niemców w dotychczasowej grze (wszystkie jednostki niemieckie poniosły ciężkie straty).
Anglia w samo południe 5 września 1940
O 18 radary wykrywają kolejne 6 grup kierujące się na fabryki w Rochester. Waham się, bo nie jestem w stanie skompletować o tej porze odpowiednich sił, by zapewnić sobie dużą przewagę, ale po sukcesie nad Debden chcę jeszcze dokopać Szkopom. Puszczam na nich 4 dywizjony Spitfire`ów, ale jeden gubi w chmurach kierunek i ostatecznie wraca na lotnisko, więc czeka mnie walka 1:1 z Messerschmittami. Jest ciężko i niedobrze, tracę masę samolotów. Co prawda jeden dywizjon mógł dostać się do Bomb Boxu i zaatakować Dorniery, ale tam miałby kolejną grupę Bf-109 na plecach, więc odpuszczam. Niezawodni Niemcy bombardują kilka mniej ważnych obiektów i jakieś pastwiska wokół Rochester. Myślę o  zatrudnieniu Royal Mail do przesyłania do Berlina odznaczeń dla niemieckich lotników.

Koniec dnia. Nareszcie coś poszło do przodu, chociaż sam też nigdy nie miałem tak wysokich strat.

Punkty Zwycięstwa: 1 dla Niemców
Rezerwy Anglików: Spitfire 20, Hurricane 23, piloci 0 (po dzisiejszym dniu mam 3 zielone załogi)
Rezerwy Niemców: myśliwce 0, bombowce 17, punkty wyczerpania 2 (od 8 pojawia się pierwszy poziom wyczerpania zasobów w Luftwaffe).

Przy okazji: 5 września 1940 roku Roosevelt podpisał umowę, w ramach której USA zobowiązały się dostarczyć Anglii 50 przestarzałych niszczycieli (chyba jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej) w zamian za 99-letnią dzierżawę bazy wojskowej w Nowej Funlandii oraz kolejnych na Karaibach (i okolicy): na Bahamach, Jamajce, Saint Lucia, Trynidadzie, na Antigua i w Brytyjskiej Gujanie. Dodatkowo Amerykanie otrzymali gratis jeszcze inne bazy w Nowej Funlandii oraz na Bermudach. Podpisując tę umowę USA wykraczały poza swoją neutralną pozycję, ale nie miało to konsekwencji. Oprócz korzyści, rzecz jasna. Pozbyto się przestarzałego złomu, który można było nazwać ładnie gwarantem bezpieczeństwa Anglii. Jeden z brytyjskich admirałów powiedział, że to najgorsze okręty, jakie kiedykolwiek widział. Umowa była tak niekorzystna, że któryś z asystentów Churchilla nazwał ją finlandyzacją Anglii.

Brak komentarzy: