czwartek, 6 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 23 sierpnia 1940 (4)

Podczas rozgrywki solo w RAF wprowadzanie posiłków według historycznych dat obowiązuje wyłącznie SI, która obsługuje przeciwną stronę. Nowe grupy Bf-109 czy Do-17 pojawiają się wtedy, kiedy Niemcy historycznie byli gotowi wprowadzić je do bitwy jako w pełni operacyjne jednostki. Jeśli chodzi o gracza, podlega on innym zasadom dysponowania posiłkami. Po każdym dniu nalotów może wprowadzić do dwóch rezerwowych dywizjonów, ale kosztem utraty Punktów Zwycięstwa (im wcześniej odwody są wprowadzane, tym większa ich cena). Można grać bez formowania dodatkowych dywizjonów i spróbować pokonać Luftwaffe wyjściową siłą RAF-u. Co prawda takie zwycięstwo nie wydaje mi się możliwe, ale jak ktoś by dobrze pograł i - nie oszukujmy się - miał sporo szczęścia w kartach i kostkach, to może dałby radę.

Z przedstawionych wyżej powodów dywizjon 303, który jako jednostka operacyjna historycznie rozpoczął działania 31 sierpnia, w rozgrywanej przeze mnie partii brał udział w walkach już 19 sierpnia. Powołałem go wcześniej z pragmatyzmu, nie z sentymentu. Stacjonuje on w sektorze lotniska w Northolt, z którego łatwo wspierać wszystkie najbardziej narażone miejsca i skąd jest najszerszy dostęp do innych sektorów. Jest to idealne miejsce dla głębokiego odwodu, który doleci wszędzie tam, gdzie trzeba gasić pożary i łatać dziury. Po maksymalnej możliwej rozbudowie obrony lotnisk w Hornchurch i Tangmere zacząłem rozbudowywać siły w Northolt.

Kolejny nalot przypadł na 23 sierpnia 1940. Niemcy zmienili priorytety:

Wysoki: lotniska
Średni: porty i zakłady przemysłowe
Niski: miasta i radary

Rozpoczęło się od porannego rajdu na lotnisko w Kenley. Na 6 wykrytych grup posyłam 3 dywizjony z zamiarem puszczenia bombowców i skupienia się na myśliwcach. Okazuje się, że są tam 2 grupy Bf-109. Mam co chciałem. Zadaję straty, sam jakieś otrzymuję, ale wymiana 1:1 jest, powiedzmy, korzystna. W międzyczasie Ju-88 i He-111 rezygnują z kontynuowania lotu na Kenley i znajdują sobie lepszy cel na wybrzeżu – uszkadzają system radarowy w Beachy Head... 6 rano, cały dzień bez radaru w tak wrażliwym miejscu. Bollock!

O 10 wykrywam niemieckie samoloty kierujące się na port w Weymouth. Podobna taktyka – puszczam Heinkle, niech zrzucają bomby na port... Mam szczęście, chmury nisko wiszą, bombardowanie jest zupełnie chybione. Wiwat chmury! Co do rozprawy z myśliwcami, tym razem wyszło niedobrze. Poniosłem większe straty, ale Niemcy też coś “złapali”, a skoro uparłem się, by na ile się da tępić im Bf-109, to niech będzie.

O 12 nalot na lotnisko w Biggin Hill. Uszkodzony radar w Beachy Head nie pomaga, to trzeci rajd bez wczesnego wykrycia. Wiem tylko, że lecą i że 12 grup. Co robić. Waham się, czy w ogóle takiej sile coś przeciwstawiać. Nie miałem okazji wspomnieć: jedna grupa to w skali gry 15-25 samolotów. Uśredniając, w stronę lotniska zmierza 250 niemieckich maszyn. Niebo czarne od hakenkrojców. Wyobrażam sobie, jak Mr. Smith widzi coś takiego na niebie ze swojego ogródka i przeciera szkła okularów. Liczę na to, że część tych samolotów będzie patrolowała okolice kanału La Manche (Niemcy musieli zapewniać bezpieczny powrót bombowcom, więc z reguły były dwie zmiany eskorty), inne pozostaną w bliskiej eskorcie, no i że spora część to bombowce, które są dla myśliwca łatwym celem. W związku z tym pojedynek z samymi Bf-109 może będzie wyrównany, może coś ugram, jeśli rzucę na to 3 dywizjony z Biggin Hill. Tak sobie dumałem. I tak zrobiłem. Okazało się, że była to misja godna japońskich kamikadze... Nigdy więcej. Niemcy robią z naszych pilotów sito. Tracę niemal wszystkie samoloty. 4 grupy bombowców rozdzielają się, część zrzuca ładunki na lotnisko, część na Londyn. Tyle dobrze, że lotnisko w Biggin Hill puste. Ciekawe, jak się czuli Londyńczycy, nie widząc nawet jednego swojego samolotu nad miastem... O 14 odbywa się kolejny nalot na Biggin Hill. Jest to sektor, w którym do końca dnia nic mi nie zostało... Jak na ironię – wczesne wykrycie Niemców. Co mi po tym? Mogę podesłać chłopaków z Northolt i Hornchurch, ale byłoby tego łącznie, na tę godzinę, tylko 3 dywizjony, a Niemcy lecą kolejnym rojem, 13 grupami... No nic, biorę na klatę. Puszczam całą tę niemiecką hordę i niech robią swoje, a ja zamykam oczy. I wtedy jedna grupa Heinkli w chmurach gubi trasę i zawraca, a pozostałe bombowce (2xHe-111 i 1xJu-88) też gdzieś zbaczają i bombardują mniej istotne cele. Wiwat chmury! Uff...
atak na okręty patrolujące kanał La Manche

Godzina 18. Po raz pierwszy od początku gry mam na lotniskach pełne składy (nie licząc Biggin Hill, gdzie jest dla odmiany zupełnie pusto) i oto  bardzo wcześnie wykrywam nalot na Hornchurch. Piękna sprawa, robię Szkopom podwieczorek. Sklecam z okolicznych sektorów 8 dywizjonów ( z czego 6 na Spitifre`ach!) i wybijam do nogi 4 grupy Bf-109 oraz 2 grupy He-111. Czy może być w tej grze coś piękniejszego? Ale zaraz dowiaduję się, że Niemcom mało i że lecą jeszcze na fabryki w Yeovil (zupełnie inny kierunek, Kornwalia). Mam tam tylko 2 dywizjony, podrywam je, bo z wywiadu wynika, że to tylko 2 grupy, zatem chętnie pójdę z nimi na wymianę. Wyciągam kartę z talii określającej składy nalotów i wypada, że to same Bf-109, ale nie 2, tylko 4 grupy... Jeszcze tylko karta wydarzeń i... jeśli jest zachmurzenie, to połowa Niemców traci kurs. A zachmurzenie jest, w końcu to Anglia. Wiwat chmury! Pojedynek 1:1 i wyrównane straty. Jeszcze na dobitkę kolejny alarm – to bardzo, bardzo długi wieczór – Szkopy lecą na Southampton. Mam tam niezłą paczkę, wysyłam 6 dywizjonów. Okazuje się, że leci tam tylko jedna grupa Bf-109. Pewnie to ci, którzy stracili kierunek na Kornwalię. Przy takiej przewadze wynik powietrznego pojedynku może być tylko jeden. Niemieckie asy nie wrócą już do faterlandu.

Punkty Zwycięstwa: 16 dla Niemców.
Rezerwy Anglików: Spitfire 9, Hurricane 16, Piloci 1
Rezerwy Niemców: myśliwce 4, bombowce 19

Brak komentarzy: