sobota, 8 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 2 września 1940 (7)

Plakat z 1940
Priorytet wysoki: lotniska
Średni: zakłady przemysłowe i porty
Niski: miasta i radary (mam wyjątkowe szczęście w grze, że tak szybko i mam nadzieję, że na stałe radary spadły do niskiego priorytetu.)

O 8 rano radar w Foreness wykrywa 8 grup (7 myśliwskich i 1 bombowców) kierujących się na Hornchurch. Posyłam na tę chmarę 4 dywizjony Spitfire`ów, które zostają przechwycone przez Bf-109 i w równej walce obie strony ponoszą wysokie straty. Bombowce zrzucają ładunki. Na szczęście zachmurzenie sprawiło, że mylą się i niszczą mniej istotne cele.

W południe radary wykrywają dwie grupy kierujące się na fabryki w Yeovil. Korzystam z okazji wczesnego wykrycia i pewności, że Niemców nie będzie wielu. Mam też  już nieco doświadczenia i wiem, że Szkopy w te okolice rzadziej latają, więc mogę zaryzykować i rzucić duże siły na to, co nadlatuje, bo jest niewielkie ryzyko, że będzie kolejny nalot w tym rejonie. Niemieckie załogi Do-17 i Bf-110 wita komitet złożony z 5 dywizjonów. Kompletna rozwałka, zadaję Niemcom ciężkie straty. Ponoszę też karę za moją pewność i ryzykanctwo – otóż właśnie dzisiaj, 2 września, chwilę po południu, Niemcy urządzili dwufalowy atak na Yeovil. Junkersy z drugiej fali przez nikogo nie niepokojone dolatują do miasta i bombardują fabryki. Straty na szczęście nie są duże.

O 14 wykrywam 3 grupy niemieckich samolotów kierujących się na lotnisko w Duxford. To rzadziej uczęszczany kierunek, w dodatku cel położony w głębi, trudny dla Niemców. Postanawiam odpowiedzieć znaczną siłą, a dzięki dystansowi, jaki Szkopy mają do przebycia, mogę skompletować dywizjony z różnych sektorów nie uszczuplając zanadto obrony na pozostałych kierunkach. 7 dywizjonów przechwytuje nadlatujące samoloty Niemców i rozbija wszystkie grupy!

Na 16 wykrywam rajd 10 grup na port Weymouth. Waham się, ale postanawiam odpowiedzieć, choć mogę zrobić to tylko 3 dywizjonami. Przypuszczam, i na szczęście moje przewidywanie się sprawdza, że myśliwców będzie mniej, z czego część patrolująca trasę przelotu nad kanałem, inne w bliskiej eskorcie. Niestety, nie przewidziałem tego, że myśliwce patrolujące kanał mają do portu blisko. Wezwane przez swoich kolegów przyłączają się do powietrznej bitwy nad miastem. Straty są bardzo wysokie (tracę dwa dywizjony, Niemcy również) i nie udaje mi się przechwycić bombowców, czyli 2 grup Junkersów 88 i 2 grup Heinkli 111. Bombardowanie przynosi ogromne spustoszenia w porcie, wszystko muszę wziąć na klatę.
Piloci Bf-109 czekają na swoją zmianę

O tej samej porze, ale w innej części Anglii, bo w sektorze Hornchurch, radary ostrzegają przed nalotem 6 wrogich grup samolotów. Ze względu na wcześniejsze intensywne patrole o tej godzinie nie mam tam możliwości poderwać samolotów - wszystkie są na płycie lotniska i zapewne tankują. Co za pech. Kto za to odpowiada? Niemcy bombardują lotnisko Ju-88, na płycie tracę połowę samolotów, na szczęście część ocalała i może jeszcze dam radę na wieczór poderwać je do patrolu. Dobrze, że lotnisko nie doznało większych zniszczeń. Kiedy tylko to pomyślałem, okazało się, że nad Hornchurch leci druga fala - 13 grup... Hornchurch płonie, tracę wszystkie maszyny. Jedyna dobra wiadomość jest ta, że płyta lotniska będzie jeszcze ciągle nadawała się do używania. Fighter Command zarządził już dochodzenie w sprawie tego zaniedbania i oficer odpowiedzialny za logistykę i wyznaczanie godzin patroli na tym lotnisku został już pozbawiony swojej funkcji. Pełni obecnie rolę kierownika hangaru na lotnisku szkoleniowym w jakiejś walijskiej pipidówie.

Godzina 18. Na Biggin Hill leci 7 grup. Posyłam wszystko, co jest dostępne – 10 dywizjonów. Zanim doszło do walki, 2 grupy Bf-110 straciły kontakt ze swoim zgrupowaniem i zawróciły do bazy. Dzięki temu były to jedyne ocalałe jednostki operacyjne, które Szkopy wyznaczli do tej misji. Reszta została całkowicie rozbita. Ale to nie koniec – w czasie tego pojedynku na Biggin Hill z innego kierunku nadleciało inne niemieckie zgrupowanie, 2 grupy Bf-110. Lotnisko zostaje zbombardowane.

Punkty Zwycięstwa: 4 dla Niemców
Rezerwy Anglików: Spitfire 20, Hurricane 23, piloci 2
Rezerwy Niemców: myśliwce 5, bombowce 20

To był jak dotąd najbardziej zaciekły dzień walk. Zadałem Niemcom spore straty, ale ciągle nie tak wielkie, by nie mogli ich uzupełnić. Muszę przyznać, że nie umiem się przebić przez ten mur i zadawać im szkody, których nie nadrobią. Mimo to sukcesy RAF-u były wielkie i prasa będzie miała o czym pisać, a Mr. i Mrs. Smith będą mieli co czytać. Ale podobnie Niemcy – zadali takie ciosy, że do teraz nie wierzę. Uśpili moją czujność źle ustawionymi priorytetami, ale konsekwentne bombardowania lotnisk potrafią nokautować równie mocno, co zniszczone radary. Całe szczęście – i to już tylko uśmiech losu – że po takiej pożodze wszystkie lotniska będą ciągle operacyjne na następny dzień nalotów. Gra pokazała, że taka prosta nie jest i muszę wypluć niedawne słowa. Co więcej, kiedy patrzę na zasady określania zwycięzcy, przekonuję się o tym mocniej – ale o przeliczaniu Punktów Zwycięstwa i ich wartości będę miał okazję napisać później, pewnie w okolicach 11 września, kiedy wedle reguł po raz pierwszy ustala się, czy przygotowywana w międzyczasie operacja Lew Morski wchodzi w fazę realizacji.
Pzkpfw III sposobiony do desantu

Zachęcony przez grę czytałem sobie dziś różne ciekawostki na temat niemieckiego desantu. W sierpniu operacja “Seelöwe” na papierze była już gotowa. Pierwszy rzut miały stanowić 2 dywizje powietrznodesantowe i 11 dywizji piechoty (w tym piechoty górskiej). W drugim rzucie, po zajęciu portów lub improwizowaniu ich na plażach, te siły miały być wzmocnione kilkuset czołgami i kolejnymi kilkunastoma dywizjami piechoty. Za tym wszystkim miał pójść trzeci rzut, zbliżonych rozmiarów. Wybrano dwa odległe od siebie miejsca lądowania (okolice Brighton i okolice Dover), gdzie miały powstać osobne pasy natarcia nie posiadające w pierwszej fazie łączności taktycznej (inaczej niż podczas lądowania w Normandii).

Armia Brytyjska była świeżo po klęsce we Francji. Jej sprzęt pozostał na plażach Dunkierki. Niewiele o tym czytałem, ale znalazłem informację, że 4 dywizje piechoty mogłyby być wyekwipowane w pełni, kilka następnych na tyle, że można by je uznać za operacyjne. Nie było artylerii. Zakupiono i sprowadzano ją dopiero z USA. Bronie improwizowano i, jak można ocenić po zdjęciach, które załączam, obrońcy wyspy przypominaliby w większości raczej Armię Fińską walczącą z Sowietami w 1939, a nie to, czego można by się spodziewać po Brytyjskich Siłach Zbrojnych.
Uzbrojenie British Home Guard latem 1940

Hitler pamiętał o szczegółach. Odkomenderowany do tego zadania dr Franz Six poświęca dnie pracy, w czasie których ze swoim sztabem ministrantów komponuje i wypełnia listę proskrypcyjną nazwiskami blisko 3000 niebezpiecznych angielskich liberałów, socjalistów i polityków. Einsatzgruppen pod wodzą doktora miały też zorganizować wyłapanie i transport lub śmierć na miejscu dla 300 000 angielskich żydów. Ponieważ w czasie okupacji spodziewano się silnego cywilnego oporu, postanowiono od razu działać metodami, które Machiavelli wymienia jako ostateczność. Niemal wszyscy zaludniający wyspę mężczyźni w wieku między 17 a 45 rokiem życia mieli trafić do obozów. Wyjątek przyznano tym, których profesja była niezbędna dla funkcjonowania pozostałej społeczności. Wszystkie te dane i dokładne plany znaleziono po wojnie w przejętych niemieckich dokumentach. (Anglicy raczej nie mieli trafić do obozów zagłady, ale Hitler w jednej ze swoich rozmów miał rzekomo wspomnieć, że Brytyjczycy są niższą rasą, więc kto wie.)
Home Guard miała nawet "samochód pancerny". Tzw. Bizon.

A jednak wojska inwadujące – w ocenie historyków – nie miałyby szans. Kriegsmarine nie byłaby w stanie kontrolować Kanału. Brakowało nawet barek desantowych. Tylko 800 posiadało własny napęd, kolejne 1600 musiało być holowane. Odpowiednich holowników nie było nawet 500. RAF i Royal Navy kontrolowały strefę Kanału i wielokrotnie, wielokrotnie utrudniłyby lądowanie, które w przeprowadzonych przez Wehrmacht ćwiczeniach, przy dobrej pogodzie, idealnej widzialności i bez absolutnie żadnych zakłóceń ze strony przeciwnika, bez najmniejszych problemów nawigacyjnych, wypadło następująco: na 50 barek desantowych z nieco ponad 20 dano radę wyładować żołnierzy w zakładanym czasie i planowanym miejscu. Część barek w ogóle nie dopłynęła, zrywając się z holowników, inne przewróciły się, niektóre dryfowały do brzegu bokiem...
Barki, którymi zamierzano dokonać inwazji
W warunkach bojowych dywizja piechoty potrzebuje około 300 ton materiałów dziennie. Linia zaopatrzeniowa biegłaby przez kanał, czyli w zasadzie istniałaby tylko wirtualnie. Nie sposób w to wątpić, biorąc pod uwagę śmieszne możliwości Kriegsmarine wobec potęgi Royal Navy. Chyba że zajęto by lotniska i kontrolowano niebo nad wyspą. Angielscy dowódcy brali to wszystko pod uwagę. Z miejscowości w okolicach lotnisk ewakuowano już w sierpniu nawet 50% ludności cywilnej, a dowódca Home Forces Sir Alan Brooke, w ramach operacji obronnej, której dał nazwę Julius Caesar, w razie przejmujących lotnisko wrogich spadochroniarzy czy żołnierzy zamierzał użyć broni chemicznej. Użycie tej broni planowano również na plażach desantu wobec inwadujących żołnierzy.

1 komentarz:

Tajemniczy Pan C pisze...

Niektóre z podanych w tekście liczb i uwag są kwestionowane przez osoby, które mają niewątpliwie większą wiedzę, niż ja. W razie czego zachęcam do przeczytania wpisów z forum, odnoszących się do powyższego tekstu:
http://strategie.net.pl/viewtopic.php?f=40&t=6392&start=315
Streszczając rzecz najważniejszą: w 1940 roku zużycie materiałów przez niemiecką dywizję piechoty było mniejsze, niż 300 ton. Po zastanowieniu zgadzam się z tą uwagą. Zresztą, wśród informacji znalazłem wczoraj dane, które podawały liczbę 100 ton dziennie, ale odrzuciłem je. Ale zapewne to one byłyby najbliższe prawdy. Mniejszy stopień zmotoryzowania niemieckiej piechoty w 1940, a już na pewno brak tego rodzaju problemów w dywizjach dokonujących desantu z morza sprawiałby, że potrzeby wojska byłyby mniejsze. W każdym razie szacunek pozostaje ten sam: Niemcy byliby w stanie zapewnić może około 20% dziennego zapotrzebowania dla swoich żołnierzy.