środa, 5 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 16 sierpnia 1940 (2)


Niemcy zrobili kilka dni przerwy i drugi dzień nalotów urządzają 16 sierpnia.

Priorytety Niemców takie jak poprzednio. Dodam tylko, że w walkach w tym dniu nie wezmą udziału z powodu strat z 11 sierpnia 1 i 257 dywizjon (Hurricane), a u Niemców gruppe II/LG2 z Bf-110 (elitarni) oraz II/KG53 (Heinkel 111). Bierze się to stąd, że jednostki te poniosły tzw. ciężkie straty, co powoduje, że na kolejny dzień nalotów są wyłączone z gry.

Widok z wnętrza niemieckiego bombowca typu Heinkel 111, testowanego jeszcze w czasie wojny w Hiszpanii. Już w 1940 roku nie był maszyną dobrej jakości (na pojedynki z samolotami RAF-u był za słabo uzbrojony), ale Niemcy, z braku dobrego zamiennika, korzystali z He-111 przez całą wojnę.
O godzinie 8 rano wykryto niewielkie zgrupowanie samolotów wroga lecące w stronę Hornchurch. Wywiad zadziałał rewelacyjnie i dokładnie wiedziałem, że nie ma tam żadnych bombowców, same Bf-109, więc po prostu pozwoliłem im polatać na angielskim niebie i zawrócić do Francji. W ten sposób Niemcy mieli w ciągu kilku następnych godzin parę grup myśliwców mniej. Dzień zaczął się dobrze. Pogoda też sprzyjała - nad całą wschodnią Anglią kłębiły się chmurzyska.

O 10 wczesne wykrycie dużego rajdu na radar w Foreness. Przechwytuję go w całości 5 dywizjonami, z których dwa od razu lecą za Dornierami 17, a trzy łoją dwie grupy Bf-109. I wtedy niespodzianka: do Dornierów i ich najbliższej eskorty dołączają jeszcze dwie grupy Bf-109 patrolujących kanał La Manche. Wychodzi to fatalnie - co prawda sporo ich zestrzelono, ale główna bitwa w “Bomb Boxie” z eskortą Do-17 i tymi Bf-109, które przyleciały znad kanału, wypada słabo. Straty są ciężkie po obu stronach, kilkadziesiąt bombowców przebija się i leci nad cel, ale za sprawą pogody  myli kierunek i bombardowanie radaru nie odnosi skutku. Niestety, straciłem w tym pojedynku 3 dywizjony, których już dzisiaj nie będę mógł użyć...

Bombowiec Dornier 17. Fachowa literatura twierdzi, że był świetny.
Długa przerwa. Jest dobrze, dzień mija. Dopiero o godzinie 14 Szkopy ponownie uderzyły. Dostaję jakieś info, że niemiecka ekipa leci na radar w Beachy Head - podrywam samoloty, ale nikogo nie znajdują. Krauty zmieniły chyba zawczasu kierunek i lecą jednak na lotnisko w Biggin Hill. Podrywam tam z ziemi co mogę, bo to nie przelewki. Przechwytuję wszystkich co do jednego. Cały rajd idzie w rozsypkę. Strat może wiele nie zadałem, ale na lotnisko nic nie spadło. Morda się śmieje, ale tylko chwilę, bo w tym samym czasie wykryto Szkopów lecących na inne lotnisko - w Tangmere. 12 grup łącznie. Zawał serca. Posyłam wszystko, co mam w okolicy, a jest tego sporo. Szczęśliwie zachmurzenie sprawia, że część Bf-109 gubi trasę, więc ostatecznie nie wygląda to tak źle. W Bomb Boxie bitwa 40 punktów siły w przecięciu z 8 grupami. Jatka na całego, sporo strat, niestety część Do-17 wymyka się naszym i leci nad lotnisko, zrzuca bomby i... pochmurne niebo utrudnia trafienia, wszystkie bomby spadają na pola. Uf... Wiwat chmury!

O 16 mam niewiele dostępnych maszyn i trzymam kciuki, by Niemcy dali już sobie spokój. Niestety, dostaję namiar, że lecą na port w Southampton. Wysyłam ostatnie 3 dywizjony, jakie mam w tym rejonie. Okazuje się, że to zmyła. Natomiast zmyłą nie jest przeprowadzony nalot na lotnisko w Hornchurch, który muszę wziąć na klatę, bo w tej części Anglii - najważniejszej - i o tej porze na niebie nie ma już nawet jednego samolotu RAF-u. Wobec mojej gościnności Niemcy rozdzielają się i w części bombardują lotnisko w Hornchurch, a w części port w Sheerness. Tracę sporo Spitfire`ów na płycie lotniska. Sprawdzam co dalej - niedobrze, bardzo niedobrze, bo jednocześnie przeprowadzany jest inny nalot, na radar w Worth. Posyłam Hurricane`y, te wdają się w powietrzną bitwę z Bf-109, ale mam ich za mało i nie dają rady przebić się przez niemiecką osłonę, by powstrzymać He-111. Bombowce znów się rozdzielają - bomby padają celnie na port w Bournemouth, ale szczęśliwie omijają radar w Worth (wiwat chmury). Generalnie jest bardzo źle i staram się nie patrzeć na liczbę PZ oraz na dostępność własnych sił. Liczę tylko, że to już koniec dnia... Ale nie. W tym samym czasie odbywa się jeszcze jeden potężny nalot na port w Weymouth. Nic tam nie mam. Wszystkie załogi posłałem dwie godziny wcześniej do osłony lotniska w Tangmere... Dorniery-17 i Junkersy-87 latają nad Weymouth jak chcą i na dowolnej wysokości. Jakby mogły, to kreciłyby tam piruety. Biorę każdą jedną bombę na klatę. Na szczęście to już koniec dnia...

A propos portu Weymouth... Oto HMS Skate. W 1940 był to najstarszy niszczyciel w służbie Royal Navy. Został uszkodzony w czasie bombardowania portu, które Niemcy przeprowadzili 11 sierpnia. (Okręt-weteran został naprawiony, służył do końca wojny, np. w D-Day jako część alianckiej osłony.)
Punkty zwycięstwa: 22 dla Niemców (przy 35 jest automat)
Rezerwy Anglików: Spitfire 8, Hurricane 14,  Piloci 0
Rezerwy Niemców: myśliwce 13, bombowce 14

Cienko to wygląda. Chciałbym skupić się na wyłapywaniu Bf-109 i tępieniu ich, ale z taką przewagą PZ nie mogę pozwalać Niemcom na dalsze bombardowania, bo skończy się to automatem. Będę musiał reagować na wszystkie rajdy i przebijać się do bombowców zamiast na spokojnie tępić osłonę.

Brak komentarzy: