poniedziałek, 17 kwietnia 2017

RAF: The Battle of Britain. 15 września 1940 (11)



W poprzednich wpisach rozproszyłem tyle informacji i uwag o grze, że na razie nie mam ochoty więcej się nad nią rozwodzić. Ostatnia notka miała być podsumowaniem, ale niestety nie będzie. Być może za jakiś czas dam radę takie podsumowanie napisać.

Zdarzyło się tak, że dzień zwycięstwa RAF-u w grze zbiegł się z rocznicą “dnia bitwy o Anglię”. 15 września 1940 roku odbył się największy i decydujący rajd niemieckich sił powietrznych: Luftwaffe przekroczyło kanał La Manche kolejno w dwóch wielkich formacjach, wysyłając łącznie ponad 600 myśliwców i 500 bombowców. RAF zaangażował do bitwy z tymi siłami 24 dywizjony myśliwców. Większość niemieckich celów nie została osiągnięta, a zacięta całodniowa bitwa przyniosła Niemcom duże straty. Co decydujące, nastąpił tego dnia upadek morale niemieckich lotników. Przyszło im walczyć z 300 myśliwcami RAF-u, podczas gdy na odprawach zapewniano ich, że – jako całość – RAF nie liczy już nawet tyle. 17 września Hitler odłożył inwazję na bliżej nieokreśloną przyszłość. Same naloty bombowe i walki powietrzne nad Anglią trwały jeszcze długo, ale uwaga Hitlera przenosiła się na wschód. Wygrana wojna z Sowietami miała przekonać Anglię do przyjęcia pokoju...

W rozgrywanej partii decyzja o odwołaniu inwazji przyszła o 2 dni wcześniej, już 15 września. Na ten dzień Niemcy postanowili pozostawić priorytety bez zmian: najważniejszym celem pozostały lotniska, mniej istotnymi fabryki oraz porty, a najmniej ważnymi miasta i radary.
Od godziny 8 do 18 przeprowadzono 5 nalotów: dwa na lotniska North Weald, jeden na lotnisko Biggin Hill; pozostałe dwa rajdy Szkopy przeprowadzili na zakłady przemysłowe Brooklands i Yeovil. Co prawda ostatni z tych nalotów przypadł na 18 i po nim miało nastąpić podliczanie punktów rezerw, wyczerpania Luftwaffe itd., ale zanim to nastąpiło, wskutek strat Luftwaffe poziom punktów zwycięstwa osiagnął próg 35 (dokładnie 37), co oznacza natychmiastowy koniec gry i złamanie potencjału militarnego przeciwnika. Rzecz jasna nawet gdyby to nie nastąpiło, to przy rozliczaniu reszty i tak wyszłoby na to, że inwazja została odwołana, ale to czysta przyjemność wygrywać z Hitlerem poprzez nokaut.


Zapewne rozgrywka siłami niemieckimi będzie o wiele trudniejsza i jeśli sięgnę jeszcze po tę grę, to spróbuję zagrać Luftwaffe. Będzie to zupełnie inny punkt widzenia i zupełnie inna historia.

*


Starałem się do którejś z tych notek dodać parę słów i zdjęć związanych z dywizjonem 303, który odegrał ważną rolę w bitwie o Anglię, ale odkładałem to ciągle do następnego razu, aż tu nagle wypadło, że obsługiwany przez system gry “wąsik” poddał partię.

Historycznie dywizjon 303 został sformowany wcześniej, ale dopiero od 31 sierpnia 1940 uznano jego gotowość bojową. Złożyła się na niego grupa doświadczonych pilotów, którzy wcześniej brali udział w kampanii wrześniowej 1939 oraz majowej 1940. Pierwszy patrol odbyli 1 września 1940 roku, w rocznicę rozpoczęcia wojny – zestrzelono podczas niego 6 messerschmittów bez strat własnych. Pośród dywizjonów latających na Hurricane`ach 303 osiągnął największą liczbę zestrzeleń w całym RAF-ie, a według niektórych szacunków miał ich więcej nawet od tych dywizjonów, które latały na Spitfire`ach. Nawet jeśli nie i jeśli przyjąć najmniej korzystne dla 303 szacunki, polski dywizjon jest na 4 miejscu. Niezależnie od powyższego, poniósł on w czasie całej kampanii najmniejsze straty, więc ilość zestrzeleń w stosunku do strat własnych i tak czyni go najskuteczniejszą jednostką RAF-u w bitwie o Anglię.
Josef František
Asem dywizjonu i najskuteczniejszym myśliwym całego RAF-u był czeski pilot Josef František. W czasie bitwy o Anglię zestrzelił 17 wrogich samolotów, w tym 9 messerschmittów. Część z tych zestrzeleń osiągnął w czasie samotnych polowań, które były wbrew brytyjskiej taktyce prowadzenia walki powietrznej, ale ze względu na wyniki wyjątkowo dano mu na nie przyzwolenie. Zginął 8 października 1940 roku w wieku 26 lat. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie fizyczne i psychiczne wyczerpanie, które spowodowało utratę kontroli nad samolotem w czasie lądowania po patrolu.

W sieci jest sporo głosów na temat niedocenienia polskich pilotów. Poniższy film brytyjskiej produkcji temu przeczy. Swoją drogą, mam wątpliwości, czy analogiczny film na temat cudzoziemców mógłby powstać w Polsce. Trwa on niecałą godzinę i jeśli ktoś ma chwilę czasu, to czemu nie? Co prawda kręcony jest z użyciem kiczowej telewizyjnej maniery, z podniosłą muzyką i graniem na uczuciach w najmniej subtelny sposób, ale jak się to przełknie, to może być.

Na koniec dodam, że szperając po sieci za ciekawostkami znalazłem angielski (amerykański?) dowcip idealny na zakończenie tej relacji z gry:

A Polish pilot sees a German airplane and a Russian airplane. Which one does he shoot down first? The German. Business before pleasure. 
dywizjon 303

Brak komentarzy: