niedziela, 18 października 2015

Spleen i ideał

Zjadłem brzoskwinie, których nie cierpię.
Tak bardzo zbrzydły mi gruszki, które uwielbiam.

Paul Cézanne, martwa natura






sobota, 10 października 2015

Rozmowy umarłych

Poniższe tłumaczenie krótkiego dialogu z Rozmów umarłych Lukiana z Samosaty nie było pisane z zamiarem publikacji, a jedynie jako rodzaj ćwiczenia i okazja do spotkania się autorów przekładu: piszącego te słowa oraz jego kolegi. Zostało zrobione ponad rok temu i wyciągam je pro publico przy okazji, o której napiszę niżej.

Niestety, poza własnym, nie znam innego polskiego tłumaczenia prezentowanego dialogu, ani nawet nie wiem, czy jakieś zostało dokonane, choć zapewne tak. Dla czytelnika nieznającego greki, a chcącego sprawdzić, jak tekst brzmi w poprawniejszej formie, mogę zaproponować angielski przekład braci Fowlerów. Edycja tekstu greckiego, na którym jest oparte nasze tłumaczenie, znajduje się na Perseuszu. Nieznaczna stylizacja naszego tłumaczenia wzięła się z powodów, których dziś już nie ma sensu przedkładać. Czytelnik może jej nawet nie wychwyci. Dzisiaj, gdybym tłumaczył ten tekst, a bądź co bądź jako tekst satyryczny ciągle można jego humor – rzecz w literaturze chwilową i umierającą najwcześniej - odświeżać, Charon brzmiałby może lepiej jako wymowny Wszechpolak pilnujący granic Polski i Europy, Menippos – znający kilka wyrazów emigrant ex oriente płynący łódką, a językowi Hermesa warto by nadać więcej cech finansisty. Myślę, że czytelnik, jeśli będzie miał kaprys, łatwo takiej drobnej metamorfozy dokona i przy odrobinie woli odczyta tekst w sposób, który może nasuwać się dzisiaj do głowy.

Bo, nawiasem mówiąc, Wszechpolacy doskonale nadają się do przemawiania w krainie cieni i szkoda, że Lukian się ich nie doczekał. Do niedawna można było mieć wrażenie, że błąkali się już tylko tam; ale i po powrocie do żywych "na skrzydłach islamu" umiejętnie przybierają na swych twarzach powagę grobowych mar. Owe zombie upudrowane na patriotów możemy dziś obserwować na konduktach, gdzie ściągają także mniej lub bardziej przypadkowe grupy innych ludzi. "Islamizacja Polski" przypomina seans spirytystyczny ksenofobów, którzy wywołują upiora, żeby straszył na ulicach miast. Właściwszą nazwą byłaby "islamizacja po polsku". Okazuje się, że nie potrzeba do niej Mahometa; wystarczy stary, dobry Dmowski, lub inne parawany dla ksenofobii. Zanim więc w miejsce katolickich kościołów postawione zostaną meczety, Polki zmuszone do noszenia burek, a ojciec Rydzyk odda mikrofon muezinowi z Syrii, "islamizacja" objawiać się będzie raczej swojską odmianą brunatnych marszów i falą pobitych nastolatków obcego pochodzenia, którzy nagle przestali być kolegami ich szkolnych rówieśników. Wśród mniej rozgarniętych umysłowo patriotycznych zombie powróci też tradycja zamawiania pięciu piw energicznym gestem prawej ręki. I to wszystko pojawi się daleko wcześniej, niż będziemy mogli zaobserwować właściwe problemy związane z przyjęciem emigrantów, przyswoić powody exodusu i perspektywy dalszej koegzystencji, nie wspominając już o tym, że kogokolwiek zainteresować by mogło szersze i w rozsądny sposób poruszony przedstawienie powyższych (a takie istnieją, jak choćby tu: 1 i 2).

Dlatego to prawdziwy zaszczyt móc w ramach poznawania wroga ojczyzny przedstawić poniższe tłumaczenie dialogu z Rozmów umarłych autorstwa Lukiana z Samosaty, syryjskiego emigranta, który żył w II wieku po Chrystusie na ziemiach cesarstwa. Swoją drogą, jak większość emigrantów, nawet pod koniec życia, gdy zatrudniony był już jako wysoki rangą rzymski urzędnik, miał czelność ciągle nie znać poprawnie łaciny oraz nie mieć większego zainteresowania dla rzymskiej kultury, w której przyszło mu żyć.

Islamizację, syryizację, banderyzację i wszystkie inne -acje Polski uważam za rozpoczęte.

*

Lukian z Samosaty
Rozmowa Charona, Hermesa i Menipposa

CHARON

Oto czas zapłaty, o przeklęty.

MENIPPOS

A wołaj sobie, jeśli ci to ulży, o Charonie.

CHARON

Oto czas zapłaty, powiadam, bośmy na drugi brzeg przybili.

MENIPPOS

A wziąłbyś ty co od tego, co nic nie ma?

CHARON

Czyż może być tu ktoś, kto nie ma obola?

MENIPPOS

Nie wiem jak inni, ale ja nie mam.

CHARON

Zaprawdę, o skalany, dopóki nie oddasz, dopóty będę dusił ciebie.

MENIPPOS

Wtedy nie dość, że kijem obiję, to jeszcze ci łeb rozwalę.

CHARON

Na próżnoś więc odbył tak długą żeglugę.

MENIPPOS

No to niech Hermes ci da, on mnie do ciebie przywlókł.

HERMES

No, no, zrobiłbym business, gdybym finansował trupy.

CHARON

Nie będzie ci to odpuszczone.

MENIPPOS

Przecież łódź już na brzegu, odpuść zapłatę. Poza tym co chcesz wziąć, jak ja nic nie mam?

CHARON

Czy żeś nie wiedział, że przyjdzie pora zapłaty?

MENIPPOS

Wiedzieć – wiedziałem, mieć – nie miałem. Pytanie: czy ja się tu pchałem?

CHARON

Ty jeden więc będziesz się chełpił, żeś bez zapłaty przepłynął?

MENIPPOS

Zaraz tam bez zapłaty, panie kapitanie. Przeciem wodę wylewał, za wiosło się wziąłem i jako jedyny z pasażerów nie marudziłem.

CHARON

Żadną to jest zapłatą, a zapłacić trzeba. Taki obyczaj.

MENIPPOS

Wyprowadź mnie więc stąd na nowo do życia.

CHARON

Pięknie rozprawiasz, żebym ja za ciebie plagi otrzymał od Pana?

MENIPPOS

Nie zrzędź już.

CHARON

Ukaż, co sakwa twoja kryje.

MENIPPOS

Jarzynkę, a chcesz? Zwinąłem spod jakiejś chałupy.

CHARON

Jakże on rozprawiał, o Hermesie, w czasie przeprawy, spośród wszystkich pasażerów śmiejąc się i żartując, i jako jedyny śpiewając pośród owych zrozpaczonych. Cóżeś mi tutaj sprowadził za psa?

HERMES

Cynika, Menniposa. Nie poznajesz, kogo żeś przewoził, Charonie? Człowieka zupełnie wolnego. O nic się on nie troszczy.

CHARON

Lecz i ciebie dostanę.

MENIPPOS

Dostaniesz jak nic, panie kapitanie! Chytry traci dwa razy.

Tłumaczenie: Jakub D., wiosenny dzień roku ubiegłego oraz Tajemniczy Pan C