niedziela, 15 lipca 2012

Samuraj. Bitwa pod Nagashino.

Bitwa pod Nagashino rozegrała się 29 kwietnia 1575 roku, trzy lata po śmierci wielkiego Takedy Shingena, zastąpionego przez Takedę Katsuyoriego, blady cień poprzedniego wodza. Katsuyori oblegał zamek Nagashino, gdy z odsieczą przybyły wojska Tokugawy Ieyasu i Ody Nobunagi. Prowadzili armię dwakroć liczniejszą, lepszą pod względem uzbrojenia (kilka tysięcy muszkietów) oraz dysponowali czasem na przygotowanie się do bitwy, a mimo to Takeda Katsuyori postanowił zaatakować przybywających z odsieczą. Jego armia została rozgromiona, szarżujące wojska rozstrzelane przez muszkieterów. Wydarzenia te przedstawione zostały w filmie Akira Kurosawy „Kagemusha”.

Aby oddać charakter tej bitwy w scenariuszu zastosowano szereg zasad specjalnych. Po pierwsze, istnieje szansa na pogorszenie się pogody i deszcz, co oznacza, że w danym etapie nie będzie można używać broni palnej. Po drugie, aby oddać „zamiar" atakowania, gracz dowodzący wojskiem Takedy Katsuyoriego zmuszony jest do poświęcenia pierwszego ruchu w każdym kolejnym etapie na wprowadzenie nowych jednostek do bitwy (zaatakowanie nimi), w innym razie będzie dysponował w tym etapie tylko jedną aktywacją. Po trzecie – ma możliwość zarządzenia szarży konnej na całej linii frontu. Wówczas wszystkie jednostki kibamusha (kawaleria) mogą zaatakować jednocześnie. Tym samym można aktywować darmowo wszystkich (swoich i zapewe przeciwnika) busho w grze, ponieważ jeśli choć jedna jednostka podlegająca danemu busho walczy, wówczas cały jego kontyngent uznawany jest za aktywowany. Po czwarte: wojska Ody Nobunagi dysponują unowocześnioną wersją muszkietów, znacznie bardziej skuteczną od tych, które posiadają oddziały Takedy.

Morg: Oda Nobunaga (czerwoni) i Tokugawa Ieyasu (żółci) C: Takeda Katsuyori (niebiescy)

Plany Morga:
Siły Ody i Tokugawy rozmieszczone za rzeką, na dodatkowo umocnionych pozycjach dawały mi przewagę w obronie. Dodatkowo za defensywą przemawiała niewielka liczba oddziałów kawalerii i ogromna liczba posługujących się muszkietami jednostek Teppo. Oda jako głównodowodzący dawał mi też sporą liczbę aktywacji, dzięki czemu uznałem, że w czasie spodziewanego frontalnego ataku będę mógł skutecznie kontratakować i wymieniać nadszarpnięte jednostki. Na flankach rozmieszczone były siły, które miały skłonić Takedę do ataku, postanowiłem je wycofać, aby wzmocnić skrzydła. Plan zakładał więc radykalną defensywę a następnie przejście do kontrataku. Jako, że ta gra jest ciągle dla mnie pewną zagadką, większa liczba żetonów i większe liczebnie klany nie powodowały, że czułem się pewnie. Mój przeciwnik miał po prostu znacznie większe doświadczenie w grach wojennych i za każdym razem bezlitośnie wykorzystywał moje błędy w przeszłości – nie takie moje przewagi obracał już w perzynę.

Plany C: Zamierzyłem uderzyć wyłącznie na lewym skrzydle, na słabsze wojska Tokugawy Ieyasu (żółty kolor), który ponadto nie jest tak dobrym wodzem, co Oda Nobunaga (mniejsza ilość aktywacji). Tym razem postanowiłem nie prowadzić odciągających działań na drugim skrzydle oraz w centrum i czekać wpierw, jak rozwinie się sytuacja na wybranym kierunku.

Morg: Pierwszy Etap. Niestety wygrałem inicjatywę. Jestem znany z gorącej głowy, więc wizje lokalnych sukcesów powodują, że zapominam o realizacji planu, toteż postanowiłem zaatakować na skrzydłach. Po stronie Ody zreorganizowałem więc moich podżegaczy i wysunąłem jeden klan do przodu, po stronie Tokugawy ruszyłem wysuniętym oddziałem do głupiego ataku. Skutki były dla mnie opłakane, a kontratak Takedy sprawił, że całe skrzydło Tokugawy straciło długość i zaczęło się jeszcze bardziej zwijać. Fakt, że ściąłem łeb jednemu Dajmio*, wcale nie poprawił mi humoru. Takeda był w furii, niszcząc pozycje obronne. Szybko straciłem cały klan.
* Mnie się wydaje, że łeb ścięto później, w trzecim etapie, dopiero wtedy zaatakowałem w tamtym miejscu.

C: Na zdjęciu widać, jak kłopotliwa jest konieczność zaatakowania przeciwnika nowym klanem podczas pierwszej aktywacji. Hara Masatane (przykryty żetonem szarży - Norikizushi) musiał natychmiast zaatakować choć jednym oddziałem. Do oskrzydlenia mogłem użyć tylko pozostałych dwóch jednostek piechoty z jego kontyngentu (maszerują na tyłach wojsk Yamagata Masakage). W tej sytuacji nawet, gdybym miał momentum, niewiele mógłbym piechurami zdziałać.

C: Udana kontynuacja i druga aktywacja. Dopiero Naytoh Masatoyo mógł w pełni wykorzystać sytuację. Szerokim łukiem obchodzi osłabione pozycje i dopiero on naprawdę zagraża wojskom Tokugawy.

W reakcji na pogorszenie sytuacji na skrzydle Oda Nobunaga wysyła Okazaki Nobuyasę, aby pomógł. Jego oddziały widać maszerujące na tyłach armii Ody i Tokugawy. Pierwszy etap kończył się stanem 85 (z 90) utrzymanych RP Takedy Katsuyoriego i 116 (ze 140) Ody i Tokugawy.

Morg: Drugi Etap. Stało się to czego obawiałem się najbardziej. Zaczął padać gęsty deszcz – cała moja siła obrony opartej o muszkiety stopniała niemal do zera, a skrzydło Tokugawy zwijało się coraz bardziej. Spodziewałem się, że Takeda ruszy z całym impetem na moje pozycje – byłoby to ryzykowne, ale związane na skrzydle siły Tokugawy nie mogły by ich wzmocnić. Takeda jednak nie zaryzykował takiej konfrontacji widząc, że siły Tokugawy ustąpiły już pola, postanowił kontynuować natarcie na skrzydle. Musiałem ruszyć jego siły, aby chronić resztę podległych mu klanów przed załamaniem. Oda posłał mu na pomoc jeden z pośledniejszych klanów.

W drugim etapie inicjatywę wygrał Oda i to on może rozpocząć etap. Może gdyby Takeda Katsuyori był lepszym wodzem i w tym momencie rzut wskazałby na inicjatywę dla niego, bitwa rozstrzygnęłaby się szybko. Łatwo można sobie wyobrazić Naitoha Matsuyoriego szarżującego na głębokich tyłach na oddziały Tokugawy zanim zdązyły się przygotować do obrony. Na zdjęciu reakcja Tokugawy i ruch jego licznych wojsk, nowa linia obronna przygotowana na „przyjęcie” Naitoha, co prawda kosztem osłabienia centrum, ale babo-saku i strumień same w sobie będą stanowić trudną do sforsowania zaporę. Drugi etap skończył się stanem 68 RP Takedy i 100 Ody i Tokugawy.

Morg: Trzeci Etap. Deszcz przestał padać, ale muszkiety ciągle były wyłączone z użycia. Byłem pewien, że atak nastąpi właśnie teraz, kiedy była ku temu ostatnia okazja, ale było już za późno, siły Takedy związane na skrzydle spotkały się z oporem. Uderzenie Tokugawy było potężne, ale okupione potwornym wysiłkiem – większość klanów trzeszczała już w posadach gotowa do ucieczki, kontratak odciążył je i odzyskałem pole – z wielką ulgą, lecz z drżeniem serca - pośledni klan z sił Ody miał tu swoją zasługę. Wymiana sił jest w tej grze niesłychanie ważna. Zaś dumny Honda chronił zaciekle oddziały Togukawy przed przełamaniem na przedpolach za rzeką.

C: Bardzo chciałem kontynuować natarcie na skrzydle, póki nie jest ono w pełni przygotowane do obrony, ale wpierw, aby uzyskać trzy aktywacje w tym etapie, muszę znowu w pierwszym ruchu zaatakować oddziałami, które jeszcze nie walczyły. Porywczy Takeda Katsuyori rzuca więc następne szeregi do walki. Rusza Obata Nobusada i jego 800 żołnierzy, przedzierają się przez strumień, przechodzą na brzeg i atakują Teppo osłoniętych za babo-saku oraz niewielki oddział piechoty dowodzony przez Hondę. Natarcie załamuje się, straty są krwawe, sam zaś Obata, wyzwany na pojedynek przez samuraja Gotoha Oi-No-Suke, aby nie stracić honoru i twarzy przed swoimi podkomendnymi, bez wahania przyjmuje wyzwanie. Kilkanaście minut później posłańcy zanoszą jego głowę Oda Nobunadze. Widok ściętego łba Obaty jest dla niego wyraźnym sygnałem, że bitwa zmieniła przebieg. Na zdjęciu widać już „replacement” Obaty, wyłoniony pośród zatrzymanych oddziałów.

Morg: Czwarty Etap. Klany sił Takedy, które zaatakowały na skrzydle, były już w rozsypce – nie twierdzę, że po stronie Tokugawy było lepiej, ale ciągle dysponowałem zapleczem Ody, którego mogłem użyć – Takeda swoje posiłki zostawił daleko od strefy walki. Niemniej jednak, szeregi Takedy po kilku ostatnich potyczkach uciekały w popłochu rozpadając się w pył. To samo stało się z głównymi siłami Tokugawy, które także uciekły z pola bitwy.

Na zdjęciu sytuacja pod koniec czwartego etapu.

C: Wyczerpane walką oddziały Takedy pierzchły z pola bitwy, pozostawiając nielicznych, którzy utrzymują jakąś linię. Jednocześnie próg załamania osiągnął cały potężny kontyngent Tokugawy, który także opuścił pole walki, pozostawiając pozostałych busho swojego klanu bez komendy.To jednak nie zmieniło wyniku bitwy. Wskutek właściwie przeprowadzonego i wykonanego na czas kontrataku, Tokugawa rozbił armię Takedy. Skończyłem czwarty etap na poziomie -29 RP i moje wojska wycofały się w panice z pola bitwy. Oddziały Ody i Tokugawy zakończyły bitwę z pozostałymi im 26 RP.

Podsumowanie Morga:Przewaga była po mojej stronie, a zatem wygrałem – moje klany były liczniejsze, więc trudniej było je przepędzić z pola bitwy. Miałem dogodne do obrony pozycje – błąd z pierwszego etapu sprawił, że ledwie obroniłem skrzydło. Sam scenariusz sugerował frontalny atak – myślę jednak, że obaj jeszcze nie znamy na tyle specyfiki tej gry, aby uznać tę rozgrywkę za dobrze przeprowadzoną taktycznie. Prawdopodobnie zbytnio forsujemy swoje siły, szybko przechodząc do gwałtownych ataków, nie zapewniając stosownych uzupełnień – aktywację poświęcamy na ruchy i ataki, a być może warto się skupić także na regeneracji jednostek i manewrach albo zaczepnych, albo prowokujących. Myślę, że Cadrach (po bitwie łatwo mi to mówić) mógł podejść do ataku ze spokojem i przegrupować swoje siły, tak, aby zbudować ciąg uzupełnień – raczej nie przeszkadzałbym mu w tym siedząc na swoich pozycjach.

Podsumowanie C: Największym obciążeniem w prowadzeniu tego pojedynku była konieczność ciągłego wprowadzania nowych oddziałów do walki bez chwili na właściwe ich ugrupowanie, jeśli tylko chciałem zachować 3 punkty aktywacyjne na etap. Samo to jest już obciążeniem, ale przede wszystkim wpływa na kolejność ruchów, jakie mogłem wykonywać w etapie, bo nawet, gdybym miał inicjatywę i mógł pierwszy ruszyć się oddziałami, musiałbym podczas pierwszej aktywacji ruszać się "nowymi", nie mógłbym kontynuować natarcia na odcinkach, gdzie było to najpilniejsze. Chyba że zdecydowałbym się na grę tylko z jedną aktywacją w etapie. Być może powinienem był wykonać szarżę (opcja dostępna dla wojska Takedy – wszystkie jednostki konnicy atakują na całej linii), co aktywowałoby mi wszystkie klany automatycznie, ale też wystawiło na ogromne straty, a jako że armia Takedy ma stosunkowo niski próg ucieczki (90 Rout Points), na takie zagranie się nie zdecydowałem. W samej zaś grze Morg dobrze poprowadził kontratak, który był kluczowy dla wyniku. To wszystko sprawiło, ze ustąpiłem pola.

sobota, 14 lipca 2012

Samuraj. Mikata-Ga-Hara.

Dwa i pół roku po bitwie nad Anegawą*, 22 grudnia 1572 roku Takeda Shingen wszedł na ziemie Tokugawy Ieyasu, kontrolującego zamek Hamamatsu, który mógł być przeszkodą w marszu na Kyoto. I rzeczywiście, Tokugawa, po bitwie nad Anegawą nadal w sojuszu z Oda Nobunagą i wsparty jego wojskiem, postanowił maszerującego przeciwnika zaatakować, mimo potężnej armii, jaką tamten dysponował. Pod Mikata-Ga-Harą wojska Tokugawy liczyły około 8000 żołnierzy (wsparte nie tak skorymi do walki 3000 żołnierzy Ody Nobunagi), natomiast armia Takedy Shingena liczyła 30000. Warto dodać, że jest to czas, w którym Takeda Shingen i jego wojska są u szczytu swej potęgi. Atak Tokugawy nastąpił niedługo przed zmierzchem, w trakcie śnieżycy. Mimo początkowego sukcesu jego wojska poszły w całkowitą rozsypkę, a on sam zdołał uciec do zamku Hamamatsu ledwie z pięcioma ludźmi.

Na powyższym zdjęciu widać zastępy Tokugawy Ieyasu (żółty kolor) wsparte niewielkim kontyngentem Ody Nobunagi (czerwoni) rozwijające natarcie na ledwie widoczne przez śnieg i panujący półmrok oddziały przeniewiercy Takedy Shingena.
Bitwę pod Mikata-Ga-Harą rozgrywałem trzeci raz, jest ona świetna na wprowadzenie w zasady Samuraja (tym razem grałem z Morgiem). Po raz pierwszy udało nam się bitwę zakończyć (gra zajęła nam dwie i pół godziny).
Jako bardziej zaawansowany dowodziłem szalonym Tokugawą i atakowałem na przeważające wojska Takedy. Mimo to do gry przystąpiłem z podniesionym czołem; wydawało mi się, że mam świetny plan na zwycięstwo, znakomity fortel. Czułem, że bitwa jest moja.
W przeciągu 3 etapów gry moje oddziały, jeden za drugim, rozbijały się o wojska przeciwnika i uciekały w popłochu. Nie pomogło wprowadzenie wielkiego kontyngentu pod osobistymi rozkazami Tokugawy, na wszystko już było za późno. Zostałem całkowicie zmasakrowany. Jedynie żołnierze Ody Nobunagi, których w ogóle nie użyłem w walce, nie ponieśli strat i wycofali się w szyku. Sam zaś wojskom Takedy Shingena nie zdołałem nawet lekko zagrozić. Wszędzie byłem ubiegany przez przeciwnika, każdy mój ruch był zagraniem spóźnionym i pogarszającym sytuację.
Ostatnie chwile porządku w szeregach oddziałów Hondy Tadakatsu. Miał ściągnąć i zatrzymać na lewym skrzydle możliwie dużą część wojsk przeciwnika, podczas gdy na drugim planowałem przeprowadzić rozstrzygające natarcie. Honda, a także kontyngenty dwóch innych busho, zostały w trakcie tego pozorowanego ataku tak ciężko poturbowane, że zamiast zasłonić, odsłoniły "decydujące" (i w dodatku spóźnione) natarcie Tokugawy. Chwilę później Honda zdecydował się zająć wioskę na tyłach. Ale gdy wykonał ten planowany odwrót, jego żołnierze uciekli z pola bitwy...
Od wielu lat nie przegrałem w żadną heksową grę wojenną. Samuraj jest dla mnie systemem całkowicie nowym, którego muszę się „nauczyć” i sam popełniam zabawne pomyłki w trakcie gry, a które praktyka z pewnością szybko wyeliminuje, lecz mimo to takie baty dają do myślenia, nawet jeśli nie brać pod uwagę ogromnej dysproporcji sił i trudności zadania, jakie stoi pod Mikata-Ga-Harą przed armią Tokugawy.
Prawe skrzydło. "Kluczowe”, spóźnione natarcie Tokugawy pod jego osobistą komendą. W chwili, gdy brnie przez śnieg na oddziały dowodzone przez Obatę z klanu Takedy, na jego lewym skrzydle praktycznie nie ma już sojuszniczych wojsk, armia ucieka w popłochu.
Niestety nie mamy z tej gry więcej zdjęć. Tę krótką notkę zamieszczam w zasadzie wyłącznie dlatego, że stanowi ona wstęp do bitwy, która została stoczona trzy lata później pod Nagashino, w 1575 roku, a na którą szybko umówiliśmy się z Morgiem i rozegraliśmy - także do końca - następnego dnia. Relację z niej przedstawimy niebawem.

* Bitwę nad Anegawą rozegrałem w lutym z Trepanatorem, niestety nie dokończyliśmy jej, często jeszcze zaglądając do instrukcji i tracąc na to zbyt wiele czasu. W tamtej bitwie Trepanator zagrał sprzymierzonym wojskiem Ody Nobunagi i Tokugawy Ieyasu, których sojusz dotrwał do bitwy pod Mikata-Ga-Harą i dłużej, do odsieczy pod Nagashino, gdzie nadal walczą razem przeciwko klanowi Takedy. Ja zagrałem klanami Asai i Asakura, które wystąpiły przeciwko Odzie. Historycznie bitwa była wygrana przez Odę, ale w grze sytuacja układała się bardzo pomyślnie dla mnie i miałem szansę wygrać po poważnym poturbowaniu lewego skrzydła armii przeciwnika. Wiele jeszcze mogło się zdarzyć, bo mimo zadania ciężkich strat i dobrej sytuacji, ciągle nie miałem przewagi liczebnej, Oda ponadto sprowadzał kilkutysięczny zastęp posiłkowy i bitwa mogła jeszcze zmienić swój przebieg.