wtorek, 15 czerwca 2010

SANDBOX Colonia Graeca


SANDBOX

W tym katalogu znajdują się wszystkie tabelki, mapa oraz cały „opis świata”, jaki w toku Tajemniczej Misji Elfów powstawał, a który do momentu zakończenia gry zdołałem zapisać. Choć materiały te publikuję tu dla moich graczy jako ciekawostkę, sądzę, że treść może wystarczyć innym chętnym MG do rozegrania kilku sesji na Nesos lub chociażby zainspirowania się proponowanymi przeze mnie erpegowymi specymenami, ewentualnie po prostu sprawdzeniem, jak sandbox wygląda u kogoś innego. Problemem może być to, iż spora część tabelek ulegała drobnym zmianom w trakcie gry, niektóre zaś elementy pozostały bardzo skromnie wynotowane i są ascetyczne w opisie. Podaje je tutaj po drobnej redakcji, ale i tak zapewne będą wymagały retuszu. Słowa te piszę dla hipotetycznych chętnych, którzy z Colonia Graeca chcieliby skorzystać. Poza tym:

- plik Nesos.hxm zawiera edytowalną mapę w programie Hexographer z którego korzystałem – polecam.
- jeżeli chodzi o bibliografię, poza Homerem oraz Zapomnianą rewolucją Lucio Russo polecam Mitologię grecką Jana Parandowskiego. Mamy szczęście, że pisarz ten był Polakiem i zostawił polską wersję greckich mitów zapisaną tak świetnym stylem. Przyznam się, że nigdy nie przeczytałem książeczki Parandowskiego od deski do deski. Nie zdołałem tego zrobić nie dlatego, że była nudna, ale zawsze, zawsze ogromnie inspirująca. Powiedziałbym, że to najbardziej schizowa książka w języku polskim. Z reguły po przeczytaniu kilku kartek odlatywałem gdzieś w różne wyobrażenia jak opiumista po zwiększonej dawce. Cieszę się, że w okolicach 2 i 3 sesji w Misję Elfów, kiedy zdecydowaliśmy, że gramy w kolonii greckiej, mogłem część tych inspiracji erpegowo wykorzystać.
- jeszcze raz doradzam stworzenie tabelek (zwłaszcza plotek) na własną rękę. W moich niewiele się dzieje, ponieważ dla postaci moich graczy spotkanie człowieka było czymś równie mitycznym, co driady. Wobec tego starałem się w tabelkach po prostu symulować życie ludzi na wyspie. Poza tym, jak już wspomniałem, tabelki w pliku są zmodyfikowane i część z nich różni się od tego, jak wyglądały na początku. Pierwszy lepszy przykład: w czasie pierwszej sesji obserwatoria elfów były miejscami dokowania promów kosmicznych, które później, w trakcie „wchodzenia w Parandowskiego i Homera”, przemieniłem na jakieś tajemnicze elfie budowle. Piszę o tym dlatego, że być może nadal znajdują się tam pewne nieścisłości czy zabawne, nie do końca pasujące elementy.
- być może za parę dni dodam jeszcze kilka tabelek do mapki fragmentu kontynentu z ostatniej sesji, której raportu nigdy nie napisałem. Elfy popłynęły w niej do Lasu Amazonek w Hylessos, południowej części kolonii. Jeśli komuś by to się mogło przydać, to proszę dać znać, ponieważ będę potrzebował wszelkiej dodatkowej motywacji, by wracać do tego i przepisywać. Zamierzam też zrobić zdjęcie ręcznie narysowanej mapki ogólnej całej kolonii oraz kilku innych rzeczy, ale to będzie zależało od tego, czy i kiedy kupię baterie do aparatu.
- istotny jest też brak mapek hexów „modułowych” - być może je także zamieszczę później. Mapki modułowe nie były wielkie i dotyczyły 3 heksów. Na każdą sesję starałem się przygotować jedną, ale tylko raz na dwie sesje miałem na to ochotę. Niestety, gracze wszystkie moje modułowe hexy ignorowali (jak też w zasadzie całą wyspę), wobec czego nie zostały one rozegrane i dopracowane, co jest przyczyną dodatkową ich niezamieszczenia.

TAJEMNICZA MISJA ELFÓW

Jakiś czas temu napisałem na blogu kilka uwag o sandboxie. Dołączam jeszcze krótkie, prywatne podsumowanie dla graczy, już z odsłoniętą przyłbicą.

Cieszę się, że graliśmy wszyscy bez żadnego wcześniejszego doświadczenia, bez przyzwyczajeń, a nawet „sandboxowej wiedzy” i ochoty na zastanawianie się, jak powinno się w to grać. Stopniowo wyłonił się bowiem nie tylko cały sandboxowy świat, całkiem sensowny i gotowy na otwieranie coraz bardziej zawiłych wątków, ale także mój sposób prowadzenia, wasz sposób bycia drużyną i wspólny styl gry. Paradoksalnie, pomimo pozbawienia kontroli fabularnej nad światem gry, nigdy wcześniej w żadnej kampanii nie miałem poczucia tak pełnego panowania nad nim. Wszystko wprost wyrastało z hexagonalnej mapy w podobny sposób, w jaki musi to się dziać w samolocie, gdy abstrakcja namiarów i danych kartograficznych wyłania się nagle z ziemi jako rzecz realna w trakcie lądowania.

Kiedy rysowałem sobie wyspę, zakładałem, że zapewne wyjdziecie z lasu, prędzej czy później pójdziecie do Tafos, może zaczniecie coś knuć ze śmiertelnymi i że pojawią się jakieś bardziej rozbudowane wątki fabularne, gdy już zaczniecie poznawać ludzi. Przychodziło mi to do głowy jako najprawdopodobniejszy przebieg gry. Tymczasem wy przekształciliście sesje w leśny marsz przez największe gęstwiny w celu uniknięcia śmiertelników i rozważania o tym, co to za osobliwe i dziwne muszą być stworzenia. Powstał mi w głowie archetyp elfa na najbliższe lata. Najzabawniejsze i moim zdaniem najciekawsze fragmenty Tajemniczej Misji Elfów to te właśnie, gdy, zazwyczaj z inicjatywy Aerona, maszerując przez zapomniane leśne chaszcze rozpoczynaliście quasifilozoficzne dyskusje o śmierci, prymitywizmie ludzkiej kultury i osobliwościach życia śmiertelników. Chyba z tym Misja Elfów najmocniej będzie mi się kojarzyć. Order Szpiczastouchego Dzikusa dla Mola za postać Aerona Leśnego Łowcy. Zastanawiam się, co by było, gdyby nie te rozmowy – wszak w zasadzie przez całą „kampanię” lekceważyliście wszystko, co na mapie było do znalezienia i maszerowaliście przez las. Kolejną zabawną rzeczą, która mi przychodzi jeszcze do głowy, to wasze drużynowe spory, zmaganie się z despotyzmem Miriam i jej oryginalnymi dyrektywami. Ale w sumie każdy z podstawowego składu zdołał się „wyróżnić”: Hula Hop popisowym poderżnięciem gardła pierwszemu napotkanemu śmiertelnikowi „żeby się nie wygadał”, naszkicował grubym konturem swoją postać już na wstępie. Chociaż później starał się to zmienić, to chyba graliśmy zbyt krótko i przede wszystkim ten drobny incydent zaważy nad jego obrazem. Inaczej Malarian Piorun - konsekwentnie podczas każdej sesji utrwalał wizerunek leśnego berserkera, któremu prawie nigdy nie wychodzą testy na skradanie się - w grupie, której głównym zajęciem było przekradanie się przez zarośla i leśne parowy... Szkoda, że Dzikus i Neuro zdołali zagrać tylko raz, a Buli w ogóle nie dotarł.

To moje wrażenia - jestem ciekawy, co wam w Misji Elfów najbardziej się podobało?

GURPS LITE

Ciekawy system tworzenia postaci dla graczy obeznanych z grą, oferujący bardzo wiele interesujących oraz inspirujących ciekawostek. Jednakże, nawet w wersji Lite, gra wydaje się być rozbudowaną do tego stopnia, że wszyscy, którzy grają w RPG raczej dla samej „zabawy w gadanie”, niż dla poznawania mechanicznych kruczków, zapewne zostaną skutecznie przez ten system powstrzymani. Żałuję, że nie spotkałem się z GURPS 10 lat temu, gdy miałem więcej woli do czytania o erpegowym mięchu - z pewnością grałbym w niego do dziś. Jako że tak się nie stało, nie pozostaje mi nic innego, jak spróbować przerzucić się na mechanikę z Magii i Miecza albo coś jeszcze prostszego.

Jako ciekawostkę dodam, że walka strzelecka w GURPS jest naprawdę mordercza i dorównuje cyberpunkowemu ideałowi. Ale cieszę się, że miałem w drużynie tylu łuczników także dlatego, że w GURPS jest jak na mój gust za dużo turlania w walce wręcz. Jest to kwestia rozegrania kilku potyczek i zapamiętania paru mechanizmów, by szło płynnie, ale jednak, jak dla mnie, rzecz jest trochę irytująca. Z drugiej strony muszę przyznać, że walka na schodach do elfiego obserwatorium, z ściśle odliczanymi punktami ruchu (akurat to robiliśmy według pełnych zasad, nie Lite) miała coś w sobie i nie mógłbym powiedzieć, że była zła, skoro nas wszystkich oderwała od krzeseł. Ale była to też jedyna walka wręcz, jaka się nam zdarzyła i gdyby takie potyczki miały pojawiać się częściej, wolałbym je raczej przeprowadzać na planszy do Waterloo, niż w RPG.

GURPS ma bardzo fajny system umiejętności, ściśle zespolony z cechami (testy umiejętności to w zasadzie modyfikatory do cech). Rozwiązanie proste i tak dobre, że dzięki niemu zacząłem zastanawiać się w ogóle nad usunięciem umiejętności, a co za tym idzie myśleniem o przerzuceniu się na mechanikę z Magii i Miecza. Gdybym jednak się tym zawiódł i miał do umiejętności i w ogóle jakiegoś większego systemu wrócić, raczej będzie to właśnie powrót do GURPS. Podsumowując, określiłbym GURPS jako system dla rozentuzjazmowanych graczy do 26 roku życia, później brak już siły na tyle mechanicznych elementów i ciekawostek (nawet, jeśli można je dowolnie wyrzucać – od samego czytania się odechciewa). Po osiągnięciu lat 35 kruszec woli jest już (zapewne) tak cenny i zarazem osłabiony, że odradzam GURPS na tyle dojrzałemu rocznikowi - nawet, gdyby był w sile erpegowej euforii.

Tworzenie postaci graczy oraz NPC jest zbyt czasochłonne. Gdyby powstał jakiś program w rodzaju "naciśnij enter i NPC gotowy", najlepiej dodawany jako płytka do podręcznika głównego, byłoby to może powodem, żebym tę grę w przyszłości kupił.

EDICTUM

Być może za kilka miesięcy będę starał się prowadzić cyberpunkowego sandboxa online (na IRC + jakiś program z mapą). Jeżeli ktoś jest chętny, niech da znać, ponieważ brakuje mi graczy i wszystko będzie zależało od tego, czy uzbiera się jakaś grupa. System: Magia i Miecz.

3 komentarze:

Ojciec Kanonik pisze...

Ciekawa uwaga przy okazji GURPSa i wieku. Mam dokładnie to samo właściwie z każdym nowym systemem. Przejrzę, pokażę graczom, poprowadzę bez czytania reguł (bo i po co?) i sprzedaję. A propos grania na MiM. Zamieszczę u siebie mój stary i prosty wariant przerobiony na nowego Talismana (z dodanym Losem) - bez skilli i innych featów, rzecz jasna.

Notka jak zwykle fajna. :)

Pozdro
J

smartfox pisze...

Aż żal, że nie ma więcej dziejów elfów w Waszym wykonaniu. MAteriały pobrałem, na pewno skorzystam z Twoich doświadczeń. Jesteś w stanie coś więcej powiedzieć o sandboxie przez IRCa? Sam doświadczenia sandboxowe (abstrakty, spotkania, plotki) wykorzystuję w PBFie, który mimo wszystko zbyt wolno mi idzie naprzód (za mało czasu).


Pozdr

Tajemniczy Pan C pisze...

Ojcze Kanoniku - chętnie poczytam. W zasadzie z MiM to jeszcze niepewna rzecz, bo chciałbym grać sporo w sieci odpowiednikami netrunnerów, a to oznaczać będzie konieczność dorobienia jakichś komputerowych programów dla BG, ale z drugiej strony naprawdę nie mam ochoty czytać żadnych zasad dłuższych niż parę stron, najlepiej bogato ilustrowanych. Przewiduję więc MiM...

Smartfox. PBF to rzecz całkowicie mnie nie zajmująca, toteż nie wiem nic o przełożeniu doświadczeń z jednego sposobu gry na drugi. Co do IRC - zagrałem pół roku temu jedną sesję, wyszło obiecująco, ale nie mam więcej doświadczeń. W portierni znajduje się bardzo ciekawy artykuł "maszynopis znaleziony w chat-roomie" dotyczący grania na IRC, który mnie do IRCowej próby zachęcił. http://www.kirtanoffice.net/tabulator/glowna2.html?pbirc/pbirc.html - to link do logów z całej kampanii fantasy rozegranej na IRC. Wygląda to nieźle i naprawdę takie jest. W każdym razie, wkrótce na długi okres czasu będę poza Polską, wobec czego nie widzę innego wyjścia, jak właśnie IRC.
A czym sandbox na IRC miałby się różnić od scenariusza? Chyba tym samym, co w grze na żywo, więc nie widzę żadnego problemu. Zwłaszcza, że znalezienie jakiegoś programu z mapką nie będzie chyba trudne. W razie czego zapraszam do gry. Poza tym, jeśli z tym IRC ruszę, zapewne odezwę się tutaj na blogu.