wtorek, 29 czerwca 2010

Allah akbar!


Pakistan 2060

Pakistan w roku 2060 jest wciąż państwem przenikniętym aurą dawnych czasów. Miasta są futurystycznymi karykaturami europejskich wyobrażeń średniowiecza. Życie w takich metropoliach ma w sobie urok halucynacji. W 2060 roku żyje w Pakistanie ponad 200 milionów ludzi, niemal wszyscy w skrajnej nędzy. Islam dominuje, choć liczne są rozmaite odłamy chrześcijaństwa (około 5-8% populacji w głównych miastach).

Świat zmienił się bardzo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. O wszystkim powiemy sobie w razie potrzeby w trakcie gry, ale jeśli ktoś ma ochotę, może poczytać poniższe akapity wprowadzające do sytuacji w Pakistanie w roku 2060. Nie są one "obowiązkowe", zwłaszcza, jeśli ktoś zamierza grać góralem, analfabetą czy innym nędzarzem, dla którego takie sprawy nie mają żadnej wartości w zdobywaniu pożywienia na dzień bieżący. Można wówczas przejść do następnego podrozdziału.

Marionetkowe rządy podstawiane systematycznie przez USA od początków XXI stulecia były sterowane bez pomysłu i tylko ułatwiały chińskim korporacjom przejmowanie wszelkiej inicjatywy politycznej w Pakistanie, a afgańska klęska wojsk USA i ich zauszników z NATO przyśpieszyła ten proces. Obecnie resztki amerykańskich wpływów wojskowych przesunęły się do Indii jako do ostatniego naturalnego w Azji sojusznika, a głównym miejscem konfliktu nie jest już zniszczony Afganistan, lecz Kaśmir oraz Tybet, w który to konflikt rząd USA angażuje się, rzecz jasna, wyłącznie propagandowo.

Pakistańsko-chiński sojusz przeciw Indiom, wraz z sukcesami politycznymi, przynosi powolną modernizację kraju i rozbudowę miast - głównie Islamabadu. W pakistańskiej stolicy zaczęły powstawać chińskie osiedla dla licznej ludności napływowej od strony Tybetu oraz Afganistanu. Chińskie korporacje zdołały wykreować się jako przyczynę rzekomego gospodarczego rozwoju Pakistanu w ostatnich latach, a ich loga cieszą się wielkim szacunkiem ludności. Trzeba jednak powiedzieć, że podobne miejsce w świadomości społecznej Pakistańczyków zajmują korporacje z Europy i Ameryki, które zdołały rozwinąć swoją działalność w tym kraju kilka dekad wcześniej. Obie strony sympatyków bywają niekiedy silnie spolaryzowane.

Jeżeli chodzi o tzw. resztę świata – przestał funkcjonować rząd USA i „skorporyzowana” Ameryka dołączyła do swojej poprzedniczki Europy w byciu zadupiem świata, choć nadal o wysokim poziomie życia. Jednakże, te stany/państwa wymienionych kontynentów, które jeszcze nie upadły (przeciętny Pakistańczyk wie, że Anglia jest wyspą; resztę Europy będzie potrafił wskazać na mapie po zdanym teście IQ), wyewoluowały w rozmaite półtotalitarne reżimy rodem z lat 20 i 30 XX wieku. A przynajmniej tak głoszą dzienniki z „Islamabad City”, o ile ktoś ma na tyle cierpliwości, by czytać ich wydania, przebijając się przez klaksony i ogólny azjatycki wielkomiejski zgiełk. Ogólnie rzecz biorąc, słuchanie nowinek o tak nieistotnych miejscach na planecie, jak Europa czy Grenlandia, wyszło już z pakistańskiej mody.

Islamabad leży sto kilometrów za Pakistanem
- pakistańskie przysłowie z początku XXI wieku.

Grę zaczynamy w Islamabadzie w roku 2060 (choć oczywiście możecie ją łatwo przenieść do dowolnego innego miejsca na ziemi w trakcie sesji albo w ogóle do cyberprzestrzeni). W przeciwieństwie do innych azjatyckich miast, stolicy Pakistanu nigdy w całości nie pozwolono rozrastać się chaotycznie i pod względem zaplanowania przestrzeni, przy odrobinie wyobraźni, może przypominać miasto europejskie. Jest centrum korporacyjne, są funkcjonalne drogi przelotowe, jak na Azję w miarę sprawny ruch drogowy oraz wewnątrzmiejskie parki. W 2060 roku Islamabad wciąż nie jest wielkim miastem i liczy ledwie około 3 miliony mieszkańców. Najbogatsi zamieszkują centrum korporacyjne oraz nowoczesną, chińską część miasta. Reszta to slumsy i zamknięte wielopiętrowe osiedla – molochy dla pracowników fabryk. Obyczajowo Islamabad leży 100 kilometrów za Pakistanem, o czym powiemy sobie w razie konieczności na sesji.

Wiem, że wszystko jasne, ale na wszelki wypadek powtarzam: nie spodziewajcie się żadnej fabuły, nie rozglądajcie się za kimś, kto „wygląda nietypowo”, nie wyczekujcie kogoś, kto zaoferuje wam dobrze płatną robotę, nie patrzcie na mnie w chwilach przestoju z nadzieją, że nagle wyskoczy na was kilku gości do rozróby, bo tego wymaga napięcie, konwencja i inne nobiles theoriae. Jestem tylko i wyłącznie zmysłami waszych postaci oraz reakcją świata na ich poczynania. Zależy wyłącznie od was, co zrobicie, dokąd pójdziecie i o czym będzie traktowała gra. Miejcie to na uwadze, gdy będziemy zaczynać.

Mam nadzieję, że uda nam się rozegrać niejedną sesję ku chwale Allaha, ale być może za pewien czas gra będzie musiała zostać przeniesiona na IRC. Oczywiście, o ile będzie tego warta. Gdyby do przenosin na IRC doszło, zapewne część graczy może odpaść. Dlatego słowa te kieruję do ewentualnych chętnych czytelników mojego bloga – miejsca wystarczy dla wielu, jeśli więc ktoś jest chętny na cyberpunka, to można będzie się zgłaszać. Ale o tym z pewnością jeszcze poinformuję.

Sprawy formalne

O ile nie przygotuję na czas gotowych wzorów profesyjnych (mile widziane sugestie, choć póki co planuję następujące: technik, wierny, netrunner, handlarz, góral i android), zagramy na mechanice GURPS Ultralite. Oto jej zasady:
Żadnych umiejętności i punktowanych zalet i wad na starcie. Punkty (każdy ma ich 70) wydajemy tylko na cechy główne, status i kasę. Dodatkowo do wyboru następujące rzeczy:
Procesor neuralny: 10 pkt. (gratis k6-1 chipów oraz k6-1 łączy sprzęgających)
Pakiet cywilizacyjny zawierający umiejętność obsługi komputera, nowoczesnych technologii i cybernetyki, przyzwoitego prowadzenia samochodu, motocykla i wszystkich innych „technologicznych” spraw, które mogłyby nam jeszcze przyjść do głowy. Wszystko to tylko za 10 punktów postaci. Kałasznikow lub dobry sprzęt komputerowy z oprogramowaniem gratis.
Minimalne wykształcenie: 10 punktów. Innymi słowy niebycie analfabetą kosztuje. Dodam, że analfabetyzm nie stoi na przeszkodzie korzystania z „pakietu cywilizacyjnego” oraz procesora neuralnego (czyli m.in. netrunningu).
Znajomość medycyny: cena do uzgodnienia (myślę, że około 15-20), ale wymagane czytanie i pisanie (czyli minimalne wykształcenie).
Narodowość i wyznanie postaci jest dowolne, ale mile widziani ludzie o podobnym statusie, żebyście się dogadali jako ekipa.
Jeżeli uda mi się stworzyć przed pierwszą sesją wzory profesji do wyboru (będę zamieszczać je tutaj), obowiązywać będą pełne zasady GURPS Lite, na których będą oparte.

Dostęp do cyberprzestrzeni oraz nowoczesnych technologii

Bardzo chciałbym, byśmy cyberprzestrzeń wykorzystywali często, możliwie jak najwięcej rezygnując z gry w realnym świecie. Ale to tylko marzycielska wizja MG. Wszystko zależy od was i do niczego nie zmuszam. Tym bardziej, że z grą w cyberprzestrzeni wiąże się problem posiadania sprzęgów cyberdecka z procesorem neuralnym, czyli albo bierzecie go wszyscy, albo najprawdopodobniej nie będziemy korzystali w ogóle z sieci na modłę „gibsonową”. W każdym razie jeżeli o mnie chodzi, to z pewnością netrunnerów do gry dopuszczam.
Gdy zaś chodzi o dostęp do broni i nowoczesnych technologii, nie będzie problemu innego, niż cena. Od czasu zrobienia sobie w Pakistanie bazy wojskowej przez Amerykanów aż do obecnych chińskich inwestycji w rozwój gospodarczy regionu, przez Pakistan nieustannie przepływa masa najnowocześniejszego, nierzadko wojskowego sprzętu, zwykle dostępnego za mniejsze pieniądze, niż na innych czarnych rynkach. Nowe technologie dowolnego rodzaju można kupić na targowiskach tuż obok przegniłych owoców, płonących i cuchnących stosów śmieci, natrętnych rikszarzy i żebrzących o buty dzieciaków. W tle nieodległe Himalaje. Świat jest piękny, Allah jest wielki, a Mahomet jest jego prorokiem.

2 komentarze:

Borejko pisze...

Podobne to nieco do opublikowanego kilka dni temu Technogrammaton.

Tajemniczy Pan C pisze...

Właśnie przekartkowałem, dzięki za zwrócenie uwagi. Gra opiera się na ciekawym pomyśle i wyraźnie przemyślanych założeniach. Nie przepadam za historiami alternatywnymi, ale to chyba najciekawsza, o jakiej czytałem.

Myślę, że każdy podręcznik do jakiegokolwiek Cyberpunka RPG powinien zawierać krótki ustęp "A note on the "Cyberpunkness" z Technogrammatonu.